Rekwizycja drukarni warszawskich

RNN, obawiając się trudności z drukiem jej pism oficjalnych, już 23 czerwca zarządziła rekwizycję drukarni warszawskich, żądając, „ iżby nic innego wprzód nie drukowały, jak pisma rządowe za opłatą ze skarbu, dopiero gdyby tych nie starczyło, inne, pod odpowiedzią i karami w przypadku nieposłuszeństwa, czego dozór Rada Wydziałowi Porządku oddaje”. Wspomnieć trzeba, że władze nie miały wiele kłopotów z drukarzami, bo ci innych zamówień jak rządowe nie otrzymywali i za dobrą opłatą chętnie pracowali. Zajrzyjmy jeszcze do księgarń warszawskich. Najwięcej poszukiwano wówczas książek o tematyce wojskowej. Pod tym względem charakterystyczne było ogłoszenie, które zamieścił w „Gazecie Wolnej Warszawskiej” Gróll, donosząc, iż w jego księgarni mieszczącej się „w Marywilu w sali pod bramą” dostać można następujące książki i druki: „1° Mappa Polska, nowa przez Giissefelda zł 4. Partyzant, czyli sztuka prowadzenia pomyślnie wojny podjazdowej według zwyczaju wieku teraźniejszego zł 15 gr 15; 3° Sztuka artyleryi, zebrana przez Józefa Jakubowskiego z planami, trzy tomy ; 4° Instrukcja w sztuce wojennej od króla JMCl pruskiego z przyłączeniem 13 planów sztychowych zł 19; 5° Pamiętnik żołnierski zł 4” m.
Już 21 czerwca dowiadywali się czytelnicy gazet, że ukazało się dzieło Piotra Aignera Krótka nauka o pikach i kosach, które „nakładem skarbu publicznego wydrukowane zostało”. Gazeta ogłaszając pracę Aignera zapowiadała, że „od wszystkich obywatelów cywilnych i wojskowych z ukontentowaniem zapewne przyjęte będzie”. Praca Aignera, zawierająca dobrze wykonane rysunki pik i kos bojowych, opisująca sposób użycia broni drzewcowej, tak ważnej wobec braku karabinów, była nie tylko sprzedawana w księgarniach warszawskich, ale władze wysyłały ją w teren do komisji porządkowych cywilno-wojskowych.